Posty

Od piękna do miłości, czy od miłości do piękna?

Obraz
Ostatnio weszliśmy w tematykę piękna, więc może warto ją dalej pociągnąć. "Przypadkiem" się złożyło, że zarówno moje własne przemyślenia, jak i rozważania o. Adama Szustaka (pewnie kojarzycie, Langusta na palmie i te sprawy), potoczyły się wczoraj w bardzo podobnym kierunku. Mianowicie, bardzo płynnie przeszły od piękna do miłości. Myślę, że piękno i miłość są ze sobą nierozerwalnie związane, dlatego dzisiejszy post będzie uzupełnieniem tego, czego brakowało w poprzednim.

O Pięknie

Obraz
Jakiś czas temu miałem okazję całkowicie zmienić swoją definicję piękna. Właściwie... Może nie tyle zmienić, co przekonać się o prawdziwości tej, której przedtem do końca nie rozumiałem (choć dobrze znałem) i była dla mnie pewnym ideałem, do którego nie potrafiłem osobiście dotrzeć. Nie wiem, czy uda mi się przekazać moje spojrzenie, nie odwoławszy się do zdań i sformułowań, które zapewne każdy zna i słyszał wielokrotnie. Co za tym idzie - może to nie być wcale odkrywcze. Bo to chyba trzeba przeżyć. Zobaczyć. Na własne oczy.

Czy Pan Bóg pomaga wygrywać mecze?

Obraz
Dawno nic nie pisałem. Bardzo dawno. Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Pokajałem się, więc przejdźmy do rzeczy.  Powinienem tego posta napisać przynajmniej miesiąc temu, gdy Polacy wywalczyli awans do Mistrzostw Europy. Wtedy nie napisałem, później zapomniałem, potem już było za późno, ale jednak postanowiłem wrócić do pytania: czy Pan Bóg pomaga wygrywać mecze?

O uchodźcach

Obraz
Najgorętszy temat ostatnich tygodni. Nie mogę pominąć go milczeniem, bo ci wszyscy politycy aż się proszą, żeby ich zjechać z góry na dół i obnażyć te ich beznadziejne poczynania, beznadziejne pomysły i beznadziejną beznadzieje, jaką nam serwują w kwestii imigrantów z Afryki i Azji.

Blask w mroku

Ostatnio zająłem się twórczością na większą skalę i jakoś nie mam kiedy pisać zwykłych postów na bloga. Ten nie będzie wyjątkiem. W następstwie pierwszej publikacji "Angelonu", otrzymałem wiele cennych porad i uwag, które postarałem się jak najlepiej wykorzystać. Poniżej znajdziecie efekt mojej mozolnej, wielogodzinnej pracy nad wprowadzaniem poprawek do pierwszego rozdziału przyszłej (mam nadzieję) powieści.